Historia firmy, która zrodziła się z frustracji na budowie
W 2018 roku Marek Kowalski remontował mieszkanie swojej matki w Warszawie. Wyburzył ścianę, zerwał stare płytki, skuł tynki. Po dwóch dniach intensywnej pracy mieszkanie wyglądało jak plac bitwy – gruz po sufit, kurz wszędzie, a ekipa budowlana nie mogła kontynuować pracy, bo nie było miejsca na nowe materiały.
Zaczął dzwonić. Pierwsza firma obiecała kontener za tydzień. Druga powiedziała, że obsługuje tylko dużych deweloperów. Trzecia podała cenę, która pokrywała się z miesięcznym budżetem na płytki.
To był moment, w którym pomysł narodził się sam: ktoś musi zrobić to lepiej.
Nie wymyśliliśmy koła na nowo. Po prostu wyeliminowaliśmy wszystko, co spowalniało proces. Nasza flota działa siedem dni w tygodniu, a zamówienia trafiają do kierowców w czasie rzeczywistym.
Każdy z nas pracował fizycznie na budowie lub przeszedł przez własny remont. Wiemy, jak wygląda presja czasu, jak ważna jest koordynacja i dlaczego każdy dzień opóźnienia to stracone pieniądze.
Cena, którą widzisz, to cena, którą płacisz. Bez dopłat za dojazd, bez ukrytych opłat manipulacyjnych, bez żonglerki stawkami w zależności od dzielnicy.
Dzisiaj zatrudniamy 23 osoby. Większość z nich to ludzie z doświadczeniem budowlanym – kierowcy, którzy wcześniej pracowali na placach budowy, koordynatorzy logistyki, którzy zarządzali magazynami materiałów, i pracownicy biura obsługi klienta, którzy sami przeszli przez remonty swoich domów.
To nie przypadek. Świadomie budujemy zespół, który mówi językiem klienta, rozumie jego potrzeby i potrafi szybko reagować na zmieniające się okoliczności.
Nie obiecujemy cudów. Nie mówimy, że jesteśmy najtańsi ani najszybsi na świecie. Mówimy natomiast, że zrobimy dokładnie to, co zostało uzgodnione, dokładnie wtedy, kiedy zostało uzgodnione.
Nasz model opiera się na przewidywalności. Każdy kontener ma swoje miejsce w systemie logistycznym. Każde zamówienie przechodzi przez weryfikację dostępności jeszcze przed potwierdzeniem. Każdy klient otrzymuje SMS z informacją o statusie realizacji.
To proste rzeczy, ale w branży, gdzie większość firm działa na zasadzie "zobaczymy", prostota robi różnicę.